Niecałe dwa tygodnie zostały do rozpoczęcia rozgrywek w IV lidze. Na inaugurację najbardziej czekają w Czańcu. Miejscowy LKS po raz pierwszy będzie grać w tej klasie rozgrywkowej. Wszystko dopięte jest już na ostatni guzik.
O tym, że kibice w Czańcu są głodni piłki nożnej może świadczyć
ostatni sparing z trzecioligowym Hutnikiem Kraków, wygrany przez naszą
jedenastkę 4:3. Spotkanie oglądało około 300 kibiców, co jak na sparing jest
bardzo przyzwoitą liczbą.
– Jeszcze nigdy nie graliśmy w IV lidze, dlatego niektórzy nie mogą się już
doczekać. Cieszymy się, że przystąpimy do rozgrywek bez noża na gardle, jak
miało to miejsce przed rokiem. Wystarczy zająć trzecie miejsce od końca, żeby
się utrzymać. Nie jesteśmy jednak minimalistami. Naszym celem będzie gra
w środku tabeli – zapowiada Wojciech Waligóra, prezes Czańca.
Klub bardzo szybko uporał się ze zdobyciem licencji na IV ligę. Na stadionie
została dobudowana klatka dla kibiców przyjezdnych i na tym niezbędne inwestycje
się skończyły. Kosztowała 25 tysięcy złotych. Jedenastkę z Czańca poprowadzi na
czwartoligowym froncie Wojciech Madej. Przed przyjściem do Czańca, trenował
między innymi czwartoligową Skawę Wadowice, więc nie będzie to jego debiut na
tym poziomie. To był sezon 2003/2004. Odszedł na trzy kolejki przed zakończeniem
rozgrywek. Zespół zajął szóste miejsce.
– Personalnie Czaniec ma silniejszy skład od Skawy, dla też liga śląska jest
dużo silniejsza od małopolskiej. Grania w IV lidze nie boję się. Trzeba tylko
bardziej pilnować zawodników pod względem taktycznym i motorycznym – mówi
Wojciech Madej.
Ze sportowego awansu cieszy się także Małgorzata Czernik, sołtys Czańca. Choć
jak sama przyznaje, nie interesuje się piłką nożną, nie będzie też chodzić na
mecze, granie w IV lidze to szansa dla młodych chłopaków z Czańca.
Artykuł pochodzi ze strony http://www.super-nowa.pl